Jesteśmy świadkami kolejnego przypadku, w którym system operacyjny Apple udaje się chronić nas przed zagrożeniami, podczas gdy rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Odkryto nową lukę, która pozwala na dostęp do prywatnych danych bez konieczności łamania szyfrów komunikatorów.
Dwójka badaczy i ich odkrycie
Autorem tej groźnej podatności jest duet Mysk składający się z Talala HZ Bakry oraz Tomy. Obydwaj specjaliści od lat zajmują się analizą bezpieczeństwa oprogramowania Apple, co pozwala im na wykrywanie nawet najdrobniejszych błędów.
Jak działa atak?
Kluczem do sukcesu jest połączenie dwóch istniejących mechanizmów działania systemu. Po pierwsze wykorzystuje się szerokie uprawnienia narzędzi systemowych odpowiedzialnych za pakowanie plików, a po drugie korzysta z prostego procesu instalacji aplikacji poprzez przeciągnięcie pliku.
W efekcie tych działań atakujący omija zabezpieczenia oddzielające aplikacje od siebie. Dzięki temu może on czytać dane zapisywane przez programy bez pytania użytkownika o zgodę na dostęp do informacji osobistych.
Czego można się spodziewać?
Sytuacja ta grozi poważnymi konsekwencjami dla prywatności każdego użytkownika. Atakujący może uzyskać dostęp nie tylko do wiadomości, ale także do plików wrażliwych przechowywanych lokalnie na dysku.
- Historia korespondencji z popularnych aplikacji takich jak Signal czy WhatsApp
- Kontakty i zdjęcia przesyłane przez komunikatory
- Poczta elektroniczna wraz ze wszystkimi załącznikami
Ryzyko dla przeglądarek internetowych
Problem ten dotyka również popularne przeglądarki takie jak Safari czy Firefox. Atakujący może skradzic ciasteczka, co prowadzi do przejęcia aktywnych sesji w serwisach takich jak Facebook.
Ochrona Chrome
Dobrą wiadomością jest fakt, że przeglądarka Google Chrome nie podlega tej samej eksploatacji. System zabezpiecza dane kluczem przechowywanym w Kitcheninie, który atakujący nie może odczytać nawet przy udanym przejęciu uprawnień.
Dostęp do plików użytkownika
Atak jest tak skuteczny, że pozwala na dostęp do danych znajdujących się w folderach pulpitu czy dokumentów. Ograniczenia dostępu wyświetlane przez system są jedynie iluzją i nie chronią przed rzeczywistym kradzieżą informacji.
Zmiana zainstalowanych aplikacji
W skrajnym przypadku atakujący może podmienić zaufane programy na zmodyfikowane wersje. System zgłosi blokadę takiego działania, jednak w tle proces przejęcia kontroli nad danymi nadal będzie się odbywał.