Minęła godzina 18:00 i na ekranach telewizorów pojawiają się informacje ze świata AI. Przerywamy nasz regularny program, aby nadać ważny komunikat dotyczący sytuacji geopolitycznej.
Konflikt między Antropikiem a Pentagonem
Historia tego konfliktu ma swój początek jakieś dwa tygodnie temu, w poniedziałek 23 lutego. Sekretarz obrony w rządzie Donalda Trumpa, Pete Hegseth, wezwał na dywanik do Pentagonu Dario Amodeiego, prezesa firmy Antropic.
Miał on stawić się niezwłocznie następnego dnia we wtorek i to nie na przyjemną herbatkę. Pytanie brzmi: dlaczego tak pilna potrzeba spotkań? Odpowiedź tkwi w tym, że Claude od Antropica był do tej pory jedynym modelem językowym dostępnym do zastosowań w niejawnych systemach wojskowych.
Wątpliwości etyczne i moralne
Pentagon domagał się zdjęć z modelu wszystkich zabezpieczeń, aby można było go używać w dowolnym celu. W tym przypadku wątpliwym jest czy moralnie silnie integrując AI we wszystkich aspektach wojskowości, możemy wyprzedzić rywali.
Antropic rzekomo był gotowy do rozmów w tym zakresie, ale dwie rzeczy miały być nieprzekraczalnymi granicami. Pierwszą z nich było wykorzystywanie sztucznej inteligencji do masowego inwigilowania amerykańskich obywateli.
Skandal związany z operacją we Wenezueli
Drugą niemożliwą sprawą dla prezesa Antropica było tworzenie broni, która podejmowałaby autonomicznie decyzję o rażeniu celów. Dodatkowo komplikował niedawny skandal z Claudem w roli głównej.
Został on podobno użyty na początku stycznia podczas amerykańskiej operacji pojmania prezydenta Wenezueli, Nicolasa Maduro. Choć dokładna rola modelu nie jest znana, wiadomo było o jego zaangażowaniu w analizę zdjęć satelitarnych.
Decyzje podejmowane w czasie rzeczywistym
Tym razem jednak miało być inaczej niż przy analizie obrazów. Źródła donoszą, że AI wykorzystywano w czasie rzeczywistym do podejmowania decyzji podczas prowadzenia aktywnych działań wojskowych.
Antropic miał o tym nie wiedzieć i gdy tylko pojawiły się na ten temat plotki, zażądał wyjaśnień. Takie dopytywanie oczywiście nie spodobało się w Pentagonie, który uznał to za zagrożenie dla łańcucha dostaw.
Ostatnie negocjacje
Antropic zaprzeczył jakoby poruszał z Departamentem Wojny czy nawet Palantirem tematy dotyczące szczegółów prowadzenia konkretnych operacji. Miał to być przyczynek do ustalenia w jakich produkty Antropica mogą, a w jakich nie mogą być wykorzystywane.
Zgodnie zresztą z umowami licencyjnymi, co nie w smak wojsku, które wolałoby nie mieć żadnych ograniczeń. W ten nieszczęsny wtorek podczas rozmów miało dojść do spięcia między ambasadorami technologii i armii.